poniedziałek, 26 października 2015

Der Elefant tak czy nie?





Od 23-31 października 2015r w całej Polsce trwa Restaurant Week w związku z tym postanowiliśmy trochę pozwiedzać i poszukać fajnych miejsc. Oczywiście impreza jest bardzo oblegana i większość restauracji ma komplet rezerwacji. My załatwiliśmy to wcześniej i na szczęście udało nam się wybrać miejsca nowe, w których wcześniej nie byliśmy.

Jak wiecie nie zdarzyło mi się wcześniej pisać o restauracjach, może to mój błąd. Kilka fajnych miejsc mogę polecić, ale takie do których lepiej nie iść i nigdy do nich nie zaglądać też mam. Oczywiście żeby nie było wpis nie jest sponsorowany i nikomu nie słodzę za kasę, po prostu dawno nie byłam w tak fajnym miejscu i chcę się nim z Wami podzielić i mam nadzieję, że będzie więcej takich miejsc.

Odwiedziliśmy Der Elefant w Warszawie na Placu Bankowym. Miejsce magiczne, przez kilka lat było ruiną i z przykrością spoglądałam na niszczejącą kamienicę, która kiedyś miała wielką duszę. Na całe szczęście po odnowieniu wygląda zjawiskowo, a lokal jest w samym centrum z pięknym dziedzińcem. Wchodząc do środka od razu poczułam się jak w domu, miła obsługa i szatnia, która jest strzałem w dziesiątkę, a wszystko na wysokim poziome Samo miejsce zwariowane, oczywiście pozytywnie. Trafiliśmy na podwójne urodziny i na nowego kelnera, który miał swój debiut, żeby nie było dawał sobie świetnie radę - tak trzymać Panie Pawle, będą same sukcesy w pracy. Stoliki są świetnie oświetlone - daje to bardzo fajną intymność otoczenia, do tego piękna Pani śpiewająca i przygrywająca na fortepianie, oczywiście na żywo - niesamowite. 

Cała karta jest fajnie zrobiona przeplatają się w niej różne kuchnie i dobre wina, każdy znajdzie coś dla siebie i ceny są ok, a przy wykupieniu pakietu Restaurant Week za 39zł osoba to na prawdę byliśmy w szoku. Jedzenie the best do tego ogromne porcje, tak naprawdę najadłam się przystawką którą był tatar wołowy z marynowanymi kurkami, cebulą i przepiórczym jajem. Daniem głównym były pyzy z mięsem w sosie z boczniaka, a na deser zaserwowali budyń waniliowy z wodą różą - tylko nie myślcie, że nie dałam rady, zjadłam wszystko do samego końca :) Jednak, każde miejsce ma jakiś minus - można płacić tylko kartami VISA lub gotówką. Niby banał ale miałam mastercard - klops. Nikt wcześniej nas nie poinformował i musiałam iść do bankomatu. Nie zraziło mnie to wcale i nawet się nie obraziłam, na sam koniec każdy otrzymuje pyszną nalewkę własnego wyrobu na lepsze trawienie :) 

Der Elefant będziemy zaglądać częściej.

















1 komentarz:

  1. Zgadzam się. Miejsce cudowne pełne ciepła. Jedzenie bardzo dobre a obsługa na wysokim poziomie. Siedząc w środku wydaję nam się ,że jesteśmy w zupełnie innym mieście. Polecam

    OdpowiedzUsuń